Zdecentralizować miejski budżet

W Lublinie poszczególne rady dzielnic nie mają swoich budżetów, a jedynie mogą zgłaszać swoje propozycje jako zadania dla budżetu miasta. Po zapoznaniu się ze sprawozdaniem z wykonania budżetu Lublina za 2008 rok dochodzimy do pewnych wniosków, o czym niżej.

Działy wydatków z budżetu miasta, wnioskowanych przez rady dzielnic skupiają się wokół trzech tematów*. Są to drogi (w sumie 55% kwoty rozdysponowanej przez rady), gospodarka komunalna i ochrona środowiska (26%) oraz ochrona zieleni (13% wartości wniosków złożonych przez rady dzielnic, a wykonanych w budżecie miasta za 2008 rok). Do tego dochodzi kwota rzędu 586 tys. zł zapisana w dziale budżetu „Administracja”, czyli koszta obsługi rad dzielnic.

W sumie w budżecie na 2008 rok było zaplanowanych 1,439 mln zł na działalność rad dzielnic oraz 664 tys. zł wydatków związanych z administracją. Z tego wykonano 1,287 mln zł na działalność oraz 586 tys. zł na obsługę rad dzielnic. Dla porównania w Gdyni dzielnice na działalność statutową miały do dyspozycji ok. 1,8 mln zł.

Jak widać powyżej regulacje prawne oraz narzędzia w jakie zostały wyposażone rady dzielnic w kozim grodzie sprowadzają się do wnioskowania przez nie do ratusza w sprawach dziur w ulicach oraz posadzenia lub wycięcia roślin i zagospodarowanie terenami zielonymi. Jest to bardzo wąskie spektrum.

A najlepszym dowodem na to, że wcale nie musi tak być, może posłużyć przykład z Gdyni. W tym nadmorskim mieście, którego tegoroczny dochód budżetowy jest planowany na 925 mln zł (dla porównania – zeszłoroczne dochody budżetowe Lublina wyniosły 1,087 mld zł.) rady dzielnic są znacznie bardziej aktywne. Wszystko za sprawą odpowiednich regulacji prawnych. W mieście co roku odbywają się „konkursy grantowe”, w których udział wziąć mogą poszczególne rady dzielnic pojedynczo, lub zespołowo. Składają one wnioski o dofinansowanie wymyślonych przez siebie projektów. Trzy konkursy to „Bezpieczna dzielnica” (projekty skierowane na poprawę bezpieczeństwa), „Gdynia po godzinach” (projekty dla dzieci i młodzieży) oraz „Kultura w dzielnicy” (wydarzenia kulturowe, integracja społeczności dzielnicy). W sumie pula o którą starają się samorządowcy to 375 tys. zł (po 125 tys. w każdym z trzech konkursów). Zwłaszcza pomysł na projekty z kategorii kultury uważam za przydatne w naszym mieście, starającym się o miano Europejskiej Stolicy Kultury.

I tak dla przykładu – w tegorocznej edycji konkursu „Bezpieczna dzielnica” zwyciężyły projekty dotyczące bezpiecznego parkowania, poprawy bezpieczeństwa na strzelnicy sportowej, bezpieczeństwa w lesie i wodzie, Redłowskiej ścieżki zdrowia oraz projekt pt. „Bezpiecznie poza szkołą”.

To co zrobili gdyńscy radni nie tylko wyzwala aktywność rad dzielnic, ale także dodatnio wpływa na integrację mieszkańców. Ponadto pomysł na przeprowadzanie corocznych konkursów grantowych dla rad dzielnic jest zdecentralizowaniem miejskiego budżetu, co uważam za zjawisko pozytywne i w pewnym stopniu potrzebne. Bo im bliżej mieszkańca podejmuje się decyzje, tym więcej mogą one przynieść mu pożytku. Wprowadzenie podobnych programów w Lublinie pozytywnie wpłynęłoby na zainteresowanie się mieszkańców działalnością rad dzielnic (frekwencja w wyborach do rad dzielnic w 2006 roku pokazała że to zainteresowanie jest na mizernie niskim poziomie). Bo obecne kompetencje sprowadzające się do wspomnianego już wnioskowania o łatanie dziur w ulicy nie uważam za kluczowe dla tych ciał. Nie trzeba być w radzie dzielnicy aby wnioskować do urzędników w sprawie dróg czy poprawy bezpieczeństwa (co pokazałem rok temu składając do prezydenta miasta petycję w sprawie kamer miejskiego monitoringu). Mam nadzieję że odpowiednie regulacje zostaną wprowadzone już w przyszłorocznym budżecie miasta, o co będę gorąco zabiegał u miejskich radnych.

Przygotowałem także odpowiedni projekt uchwały dla rady miasta. Zachęcam do zapoznania się w nim tutaj.

*na podstawie „Zarządzenie Prezydenta Miasta Lublin nr 191/2009”

Dodaj komentarz