Rady Dzielnic przegrywają w Lublinie

50 tys. zł wydane na filmy promocyjne (w internecie obejrzano je w sumie ponad tysiąc razy – w tym ja pięć razy) oraz ok. 10 tys. na wydatki związane z przeprowadzeniem wyborów (w budżecie zaplanowano na ten cel równo 20 tys. zł) to koszt wyborów do rad sześciu lubelskich dzielnic, w których udział wzięło około 4% uprawnionych do głosowania.

Słychać głosy, że ratusz przepłacił za kampanię promującą wybory. Właściwie jest się do czego przyczepić – prezydent Lublina nie widzi pieniędzy na inwestycje w mieście, ale bez oporów wybiera ofertę filmów promujących wybory do rad dzielnic, kosztujące 50 tys. zł.

Mnie jednak bardziej martwi coś innego. Frekwencja. Oznacza ona że wybrani radni będą mieć słaby mandat wyborczy do sprawowania swojej funkcji. Czy tak niska frekwencja w wyborach oznacza, że mieszkańców Lublina zupełnie nie interesują dziury w chodnikach?

Dodaj komentarz