Nie idź na wybory, inni się ucieszą

W tegorocznych wyborach do sejmu ponad siedemnaście procent kandydatów ma mniej niż trzydzieści lat (cztery lata temu było ich o trzy procent mniej). Na prawie każdej liście kandydatów znajdują się studenci. Czy te dane świadczą o tym, że młodzi  ludzie coraz bardziej interesują się polityką, wyborami ?

W ubiegłym miesiącu „Metro” alarmowało, że młodzi nie zamierzają brać udziału w wyborach. Gazeta powołała się na wyniki sondażu TNS OBOP, z którego wynika, że aż 45 procent wyborców w wieku 18-24 lata nie wie, na kogo zagłosować.

Co zatem zrobić? Iść głosować, czy odpuścić temat? Oczywiście, można olać wybory. Przecież codziennie można spotkać się z opiniami, że politycy kłamią i kombinują co zrobić, aby zarobić. Można nie głosować w imię sprzeciwu wobec polityków i polityki. Tylko czy nieobecni (przy urnach) będą mieć rację?

Moim zdaniem trudniejszym wyborem od tego czy głosować, jest to, na kogo głosować. Taktyki wyborców bywają różne – na pierwszą osobę na liście, ostatnią osobę na liście, na młodych, na kandydata, którego się spotkało w trakcie kampanii. W epoce Internetu ciekawą drogą podjęcia decyzji wydaje mi się kontakt z kandydatami za pomocą sieci, np. popularnego Facebook (na którym są chyba wszyscy kandydaci na posłów). Może warto nagrodzić tego z nich, który okaże najwięcej zainteresowania interakcją?

Z matematycznego punktu widzenia im mniej głosujących, tym większa wartość pojedynczego głosu. Zatem jeśli nie głosujesz, to ktoś inny głosuje podwójnie. Tylko czy inni powinni wybierać za Ciebie? Dobrze się nad tym zastanów się. Masz czas do dziewiątego października.

Dodaj komentarz