Gdy komuś brakuje argumentów w dyskusji…

© Piotr Skubisz

© Piotr Skubisz

Na forach internetowych co jakiś czas pojawiają się anonimowe wpisy, których autorzy twierdzą że Fundacja Wolności jest „pisowską organizacją”. Brakuje im argumentów w dyskusji, więc posługują się takimi określeniami, próbując dyskredytować moją (naszą) działalność. Dowodem na to ma być fakt kandydowania przeze mnie w wyborach samorządowych 6 lat temu z listy PiS.

W 2010 roku byłem na ostatnim roku studiów. Pomimo, że nie należałem do partii, dostałem propozycję kandydowania w wyborach do Rady Miasta Lublin z komitetu Prawo i Sprawiedliwość (otrzymałem wówczas rekomendację Piotra Kowalczyka – dziś przewodniczącego Rady Miasta). Zdecydowałem się wystartować. Wierzyłem, że będąc radnym, będę mógł spełnić się społecznie, wpływać na lokalną rzeczywistość.

Nieco później zrozumiałem, jak bardzo brakuje osób i instytucji, które kontrolują polityków, dzięki czemu mogą oni sobie pozwolić na bardzo wiele, a panująca kultura tajemnicy skrzętnie blokuje informacje o wynikach ich działań. Dwa lata później założyłem Fundację Wolności – organizację pozarządową, która stoi na straży miasta, monitoruje działania radnych i urzędników, jednocześnie nie współpracuje z żadną partią polityczną. W takich działaniach upatruję sens swojej pracy społecznej.

W ostatnich latach miałem propozycje kandydowania, zarówno w wyborach lokalnych jak i do sejmu. Nie zdecydowałem się na to, bo wykonuję bardzo ważną misję. Jestem watchdogiem.

Dodaj komentarz