Archiwum kategorii: Lublin

Merytoryczna debata nt. finansów samorządu lokalnego

Wczoraj po raz trzeci wziąłem udział w Tygodniu Samorządności – kilkudniowej konferencji organizowanej przez Studenckie Koło Naukowe Samorządowców na Wydziale Politologii UMCS w Lublinie.

Tym razem wspólnie z Panią Ireną Szumlak (Skarbnikiem Miasta Lublin) debatowałem nt. finansów samorządu terytorialnego. Pani Szumlak bardzo fachowo wypowiadała się nt. budżetu miasta i spraw z tym związanych. Nie wiem czy wiecie, że jest najdłużej sprawującym swoją funkcję skarbnikiem w miastach o statusie wojewódzkim (już dwudziesty siódmy rok, nieprzerwanie od 1990 roku) ?

W swoich wypowiedziach skupiłem się na tym, czy mieszkańcy mają wpływ na budżet miasta. Zwróciłem uwagę, że w ramach inicjatywy lokalnej, budżetu obywatelskiego i poprzez rezerwę celową rad dzielnic, możemy współdecydować o wydatkowaniu niespełna 20 mln zł rocznie, podczas gdy budżet miasta wynosi ok. 2 mld zł.

W kwestii budżetu obywatelskiego przypomniałem, że w 2013 roku Fundacja Wolności była gorącym orędownikiem jego wprowadzenia. Jednak przez ostatnie trzy lata ze zwolennika, stałem się krytykiem tej formy partycypacji. Ze względu na to, jak budżety obywatelskie są realizowane. Bardziej przypominają plebiscyty, gdzie chodzi o zebranie jak największej liczby podpisów przez grupy interesu. W Lublinie np. można przynieść do urzędu worek i wsypać z niego do urny wypełnione karty do głosowania.

Zapytano mnie również o to, czy urzędnicy udostępniają informacje nt. finansów. Zwróciłem uwagę, że w przypadku urzędu miasta Lublin i tak jest nieźle, ale mniejsze instytucje robią wiele, aby ukrywać takie informacje. Żadna miejska spółka w Lublinie nie publikuje swoich sprawozdań finansowych. Ba, nawet odmawia ich udostępnienia na wniosek. Innym przykładem jest Lubelska Izba Rolnicza, która w pismach do sądu twierdzi, ze nie docierają do niej nasze maile z wnioskiem o ujawnienie wynagrodzenia dyrektora.

Zobacz nagranie ze spotkania:

O aktywności obywatelskiej

W weekendowym wydaniu „Kuriera Lubelskiego” mogliście przeczytać artykuł o aktywności obywatelskiej mieszkańców. Ja również udzieliłem wypowiedzi w tym temacie. Według mnie nasze zaangażowanie w społeczeństwo obywatelskie jest stosunkowo niewielkie, ale przecież uczymy się tego zaledwie 27 lat.

Tych, którzy chcą robić więcej, zapraszam do wsparcia Fundacji Wolności – jedynej lubelskiej organizacji pozarządowej, która regularnie monitoruje działalność polityków i urzędników.

Obywatel składa petycje

Podsumowanie mojej pracy w Radzie Działalności Pożytku Publicznego Miasta Lublin

Wiosną 2014 roku na II Kongresie Organizacji Pozarządowych w Lublinie zostałem wybrany przez organizacje pozarządowe członkiem Rady Działalności Pożytku Publicznego Miasta Lublin. RDPP jest organem doradczym Prezydenta Miasta w zakresie działalności pożytku publicznego. Poniżej przedstawiam sprawozdanie z mojej aktywności w Radzie za całą kadencję (kliknięcie w datę otwiera protokół z posiedzenia): Czytaj dalej

Utrudnienia na ul. Pogodnej – czy to sprawa dla Rady Osiedla?

Auta parkują na zakazieZłożyłem dziś pismo do Rady Osiedla „Pogodna” Pracowniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz” w Lublinie.

Zwracam w nim uwagę, na samochody, które parkują przy wyjeździe z ul. Jesiennej na ul. Pogodną. Parkują w miejscu gdzie jest zakaz zatrzymywania się i postoju. Zasłaniają widok kierowcom wyjeżdżającym w ulicę Pogodną (zob. zdjęcie obok).

Nie jestem zwolennikiem karania kierowców nieprzestrzegających przepisów, bo na miejsce jednego samochodu szybko pojawi się następny. Zamiast tego sugerowałbym ustawienie w tym miejscu elementów małej architektury, które permanentnie uniemożliwią parkowania samochodów.

Chodnik przy ul. Pogodnej jest terenem miejskim, więc spółdzielnia sama nie może tego zrobić. Mam nadzieję, że rada osiedla zajmie się moim wnioskiem i zainterweniuje w urzędzie miasta.

Gdy komuś brakuje argumentów w dyskusji…

© Piotr Skubisz

© Piotr Skubisz

Na forach internetowych co jakiś czas pojawiają się anonimowe wpisy, których autorzy twierdzą że Fundacja Wolności jest „pisowską organizacją”. Brakuje im argumentów w dyskusji, więc posługują się takimi określeniami, próbując dyskredytować moją (naszą) działalność. Dowodem na to ma być fakt kandydowania przeze mnie w wyborach samorządowych 6 lat temu z listy PiS.

W 2010 roku byłem na ostatnim roku studiów. Pomimo, że nie należałem do partii, dostałem propozycję kandydowania w wyborach do Rady Miasta Lublin z komitetu Prawo i Sprawiedliwość (otrzymałem wówczas rekomendację Piotra Kowalczyka – dziś przewodniczącego Rady Miasta). Zdecydowałem się wystartować. Wierzyłem, że będąc radnym, będę mógł spełnić się społecznie, wpływać na lokalną rzeczywistość.

Nieco później zrozumiałem, jak bardzo brakuje osób i instytucji, które kontrolują polityków, dzięki czemu mogą oni sobie pozwolić na bardzo wiele, a panująca kultura tajemnicy skrzętnie blokuje informacje o wynikach ich działań. Dwa lata później założyłem Fundację Wolności – organizację pozarządową, która stoi na straży miasta, monitoruje działania radnych i urzędników, jednocześnie nie współpracuje z żadną partią polityczną. W takich działaniach upatruję sens swojej pracy społecznej.

W ostatnich latach miałem propozycje kandydowania, zarówno w wyborach lokalnych jak i do sejmu. Nie zdecydowałem się na to, bo wykonuję bardzo ważną misję. Jestem watchdogiem.